Bolsonaro wyrzyna Amazonię. A nawet jeśli nie to i tak się tego bójcie!

"Przerażenie ekspertów", "katastrofa", "polityczne lobby hodowców", "zielone płuca" - tekst naszpikowany takimi hasłami musi budzić zainteresowanie. A na ogół również rozbawienie. Postanowiłem wobec tego przyjrzeć się bliżej tym sensacyjnym doniesieniom portalu Bussines Insider. Sprawa dotyczy wycinania puszczy Amazońskiej i nowego, "skrajnie prawicowego" prezydenta Brazylii. Brzmi interesująco. Wchodzimy więc i czytamy...

1. CZĘŚĆ

Szybko okazuje się, że autor nie jest w stanie przytoczyć wartości jaką jest owa "część", która zostanie wycięta. Możemy wobec tego założyć, że albo konkretne terytorium nie zostało jeszcze w ogóle wyznaczone, albo dany obszar nie jest wystarczająco pokaźny, żeby STRASZYĆ konkretnymi hektarami. Napiszmy więc "rząd wciela w życie" - to zawsze brzmi złowieszczo.

2. EKSPERCI

Tak, tak. Klasyka gatunku. Jeśli zastanawiacie się cóż to za wybitnych, ekspertów od alarmowania ujrzymy w tekście spieszę z wyjaśnieniem:

- "Christian Poirier z organizacji Amazon Watch, która od 1996 roku walczy o ochronę lasu deszczowego i praw jego mieszkańców."

- "Paulo Artaxo, naukowiec z Uniwersytetu w São Paulo, który bada zmiany klimatu, cytowany przez Science Magazine" (jeśli ktoś nie jest profesorem, zawsze dobrze brzmi "naukowiec" szczególnie jeśli jest "cytowany")

- "Adriano Karipuna, szef plemienia Karipuna w brazylijskim regionie Amazonii" (z szacunku do wodza bez komentarza)

(oraz, a jakże)

- "Nilo D'Ávila z Greenpeace'u w Brazylii"

 

Potężni naukowcy, wielkie słowa i zero konkretów. Na koniec ciekawostka, zawsze warta przypomnienia.

Żeby przybliżyć skalę zjawiska na mapę Europy naniosłem obszar Brazylii (na czerwono). Tzw. "Zielone płuca" rzeczywiście są ogromne. Brazylijska część Amazonii (60% całego lasu deszczowego) zajmuje niemal połowę obszaru kraju ( około 3,5 mln km2). Łatwo zauważyć wobec tego, że obszar Amazonii znajdujący się pod władaniem prezydenta Bolsonaro znajduje się, na przedstawionej mapie, mniej więcej na północ od Austrii, Słowacji i Ukrainy. Sporo prawda? My, w naszej ciasnej Europie często nie jesteśmy sobie wyobrazić jaki świat jest wielki. W 2017 roku poprzedni prezydent Michel Temer zmienił status jednego z amazońskich rezerwatów co otworzyło furtkę do ewentualnych eksploatacji tamtejszych złóż. Spod prawnych restrykcji wyjęto obszar ok 4,5 mln ha, a więc zbliżony do (spójrzmy znów na mapę Europy) terytorium Estonii. Dość dużo, to fakt. Nieprawdopodobna histeria jaka wówczas uniosła się na skutek tej decyzji karze spodziewać się podobnej reakcji w najbliższym czasie. 

Reasumując. Nie wiemy co, nie wiemy kiedy, nie wiemy jak i nie wiemy po co ale na wszelki wypadek zacznijmy krzyczeć. Tak oto tworzy się atmosferę strachu.

Zieloni pseudoekolodzy i przychylni im dziennikarze - wstydźcie się!