Wybuch w Bielsku-Białej. Sprawcami ekoterroryści?

Dwa tygodnie temu na budowie deweloperskiego osiedla doszło do wybuchu. Sprawę bada prokuratura w Bielsku-Białej. Atmosferę podgrzała informacja, która trafiła do lokalnych mediów. "Brygada Wschód" przyznała się w niej do zamachu i zapowiedziała kolejne, jeżeli inwestor nie wstrzyma prac przy budowie osiedla Sarni Stok.

17 lipca około godziny 3:40 zawalił się budynek na osiedlu Sarni Stok w Bielsku-Białej. Prokuratura Okręgowa prowadzi w tej sprawie śledztwo.

Jak poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Bielsku-Białej Jacek Boda, doszło tam do eksplozji materiałów łatwopalnych, w wyniku której zawalił się jeden segment budynku oraz do próby spowodowania zawalenia się dwóch innych konstrukcji.

Obecne czynności procesowe zmierzają do ustalenia przyczyny wybuchu, którego skutkiem było zawalenie się jednego z budynków, co będzie możliwe do ustalenia dopiero po całkowitym odgruzowaniu miejsca zdarzenia – powiedział rzecznik.

Do lokalnych mediów trafiła wiadomość podpisana przez organizację "Brygada Wschód", która przypisała sobie odpowiedzialność za to zdarzenie i zapowiedziała kolejne zamachy, jeśli inwestor nie wstrzyma prac przy budowie osiedla Sarni Stok. Poinformowano również, że do wywołania eksplozji użyto butli z gazem.

"»Brygada Wschód« zwraca się do dewelopera z żądaniem opuszczenia »Sarniego Stoku«! Do 6 sierpnia macie wstrzymać roboty i wydać oświadczenie o akceptacji tych warunków! Do 31 października pozostałe bloki, które wciąż stoją, mają zostać rozebrane, plac budowy uprzątnięty, ogrodzenia zdjęte, a Wy macie opuścić tę ziemię! A za kilka lat, znów wyrośnie tam las, tak jak było kiedyś" – napisano.

"Deweloperzy, jak międzynarodowe korporacje, niszczą przyrodę i żerują na słabszych i biedniejszych. Jedyną wartością, jaką wielbią, jest pieniądz (…) W Bielsku-Białej, w jednej z północnych dzielnic tego miasta zawiązała się grupa wojowników, zdolna zatrzymać armię barbarzyńców. Obronią ten skrawek ziemi przed ich szponami. Właśnie tutaj, na zboczach »Sarniego Stoku« deweloperskich zbrodniarzy czeka zagłada! Niech to będzie przykład na wszystkich. Przykład tego, czego może dokonać garstka dzielnych ludzi, jeśli sprzeciwi się chciwości i korupcji" – czytamy dalej.

Materiał został włączony do śledztwa. Jednak to, czy faktycznie autorem listu jest osoba odpowiedzialna za wybuch, dopiero będzie ustalane. Z nazwą "Brygada Wschód" mamy do czynienia po raz pierwszy – mówił o liście Jacek Boda.

Pismo otrzymał m.in. portal bielsko.info, który opublikował całość listu podpisanego przez osobę podającą się za "łączniczkę" o pseudonimie "Pocahontas". Narracja wskazuje na to, że mamy do czynienia z ruchem o znamionach ekoterroryzmu.

Jeżeli by się okazało, że ta grupa prezentuje w pewien sposób idee tzw. zawężonego pola konfliktu, to mówimy o terroryzmie jednej sprawy, terroryzmie proekologicznym. Jest on dość popularną formą przemocy ideologicznej w Stanach – ocenił dr Adam Krawczyk, ekspert ds. terroryzmu.

Ten rodzaj terroryzmu skupia się na walce z infrastrukturą czy niszczeniem maszyn do wycinki drzew – dodał.

Zdaniem dr. Krawczyka nie był to tylko wybryk, czy głupi żart. Są przecież odwołania do tego, co miało miejsce wcześniej – przykładowo podpalenia koparek. Pytanie, czy są to działania ekologów, czy konkurencji, która podszywa się pod działania grup ekologicznych – podkreślił.

Myślę, że policja dość szybko wpadnie na trop tej grupy – stwierdził ekspert, dodając, że z listu wynika, iż jest to miejscowa grupa osób, doskonale znająca tamtejszą infrastrukturę.

Dr Krawczyk stwierdził również, że osoba, która pisała ten list, zawarła w nim zbyt dużo informacji o sobie.

Ekspert ocenił, że "Brygada Wschód" raczej nie stanowi zagrożenia dla ludzi.

Nie wydaje mi się, żeby ich działania były skierowane bezpośrednio wobec ludzi, ale na przykład w wysadzonym budynku mógł być ktoś z ochrony. Przypadkowe ofiary mogły zatem się zdarzyć – mówił.

Pytanie, czy jeszcze bardziej się zradykalizują, gdy zobaczą, że ten akt przemocy nie miał żadnych skutków, że deweloper się nie wycofał. Zależy to także od tego, czy Policji uda się do kolejnego aktu przemocy rozbić tę grupę, bądź zmniejszyć jej możliwości działania – dodał.

Po samej nazwie nie można nic wywnioskować. Nie można tego przyporządkować ani geograficznie, ani ideologicznie. Może być to zmyłka bądź coś, co ma znaczenie dla samych ekstremistów – podkreślił.

Myślę, że jest to grupa osób, która postawiła sobie za cel obronę tego terenu. Nie są to profesjonaliści, o czym świadczą materiały użyte do spowodowania wybuchu. Nie wiedzieli jaką siłę rażenia spowoduje wybuch. Nie wyczerpali także drogi prawnej – uznali w pewnym momencie, że trzeba działać radykalnie – ocenił.

Ekoterroryzm ma bardzo często szczytne idee, tylko metoda jest niewłaściwa. Pytanie, czy działania dewelopera, tak jak piszą w manifeście, też w pewien sposób nie zaburzają infrastruktury terenu. Inwestor z jednej strony nie powinien ulegać terrorystom, a z drugiej powinien dogadać się z miejscową społecznością. Z jego działań wynika, że pominięto drogę negocjacji z miejscową ludnością – podsumował dr Krawczyk.

Na razie śledztwo prowadzone jest w sprawie, nikt nie usłyszał jeszcze zarzutów. Za spowodowanie zdarzenia zagrażającego życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach, w postaci eksplozji materiałów łatwopalnych grozi do 10 lat więzienia.


artykuł pierwotnie ukazał się na portalu wSensie.pl